Polskie firmy w Budapeszcie. Handel z Węgrami daje Polsce 1,2 mld euro nadwyżki
Polska sprzedaje na Węgry wyraźnie więcej, niż stamtąd kupuje. Według danych Węgierskiego Urzędu Statystycznego za 2025 r. wartość węgierskiego eksportu do Polski wyniosła około 7,2 mld euro, a import z Polski około 8,4 mld euro. Różnica — 1,2 mld euro na korzyść polskich eksporterów — to właśnie nadwyżka handlowa, czyli sytuacja, w której za towary wysłane do sąsiada dostajemy więcej pieniędzy, niż sami płacimy za towary sprowadzane od niego. Dla firm, które myślą o wysyłce paczek nad Dunaj, to sygnał, że kanał sprzedaży jest już przetarty.
Skąd się bierze nadwyżka i co znaczy 3. miejsce
Sytuację na linii Warszawa–Budapeszt przeanalizowała dla money.pl Polsko-Węgierska Izba Gospodarcza. W podsumowaniu 2025 r. węgierski urząd statystyczny sklasyfikował Polskę na 3. miejscu wśród najważniejszych partnerów handlowych Węgier — i to zarówno pod względem eksportu, jak i importu. Wyprzedzają nas jedynie gospodarki o znacznie większej skali powiązań z węgierskim przemysłem, przede wszystkim Niemcy.
Wiceprezes i dyrektor generalny Izby, dr Anna Wiśniewska, studzi przy tym język rywalizacji. — Trudno jednoznacznie stwierdzić, że Polska podbija gospodarczo Węgry albo odwrotnie — mówi. Zamiast tego zaleca patrzenie na dane o handlu i inwestycjach, które pokazują, jak mocno obie gospodarki są ze sobą splecione. W strukturze wymiany dominują maszyny, urządzenia transportowe oraz towary przetworzone.
Tło po stronie węgierskiej jest trudne. W latach 2022–2025 tamtejsza gospodarka praktycznie nie rosła, osłabły inwestycje i budownictwo. Produktywność, czyli efektywność pracy, pozostaje o około 30 proc. niższa od średniej unijnej, a jedna czwarta eksportu zależy od motoryzacji. Kraj zmagał się też z najwyższą inflacją w całej Unii Europejskiej — w szczytowym momencie ceny rosły tam o ponad 25 proc. rocznie. Pół roku temu, po 16 latach rządów, ustąpił Wiktor Orbán; jego następca Peter Magyar zapowiada reformy, a rząd wyznaczył wstępną datę przyjęcia euro na 2030 r.
Polskie szyldy na ulicach Budapesztu
Obecność polskiego kapitału nad Dunajem widać gołym okiem — w centrach handlowych i przy ulicach stolicy Węgier działają m.in. Half Price, CCC i Sinsay. Lista polskich firm na węgierskim rynku jest jednak dłuższa i obejmuje kilka branż naraz:
- Spożywcza — Grupa Maspex, jeden z głównych graczy na tamtejszym rynku napojów i produktów spożywczych. Węgrzy od lat kupują polskie soki i przetwory, często nie wiedząc o ich pochodzeniu.
- Medyczna i higieniczna — Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych (TZMO), które dystrybuują na Węgrzech produkty m.in. pod marką Bella.
- Odzież i obuwie — salony LPP (właściciela marek takich jak Reserved i Cropp), sklepy obuwnicze CCC oraz butiki Tatuum.
- E-commerce — węgierski oddział Allegro. Polska platforma niedawno ruszyła z ekspansją zagraniczną i Węgry stały się jednym z ważnych rynków docelowych.
- Turystyka — biuro podróży Itaka, organizujące wyjazdy dla węgierskich klientów.
- Budownictwo — pokrycia dachowe i elewacyjne Grupy Pruszyński oraz okna dachowe Fakro.
Dr Wiśniewska zauważa, że na Węgrzech panuje obecnie duży respekt dla polskiego modelu gospodarczego i tempa rozwoju naszych firm.
Wysyłka na Węgry: rynek wewnętrzny UE, bez odprawy celnej
Dla mniejszych sprzedawców, którzy nie otworzą salonu w Budapeszcie, najprostszym wejściem na ten rynek pozostaje wysyłka paczek. Tu działa prosta zasada: Węgry należą do Unii Europejskiej, więc przesyłka jedzie w obrębie rynku wewnętrznego. Nie ma odprawy celnej, czyli procedury, w której służby graniczne sprawdzają zawartość paczki, a odbiorca dopłaca cło i podatek przed odebraniem. Nie trzeba też dołączać deklaracji celnej ani faktury pro forma w formie wymaganej przy wysyłce poza UE.
W praktyce oznacza to, że paczka do Budapesztu podlega tym samym regułom operacyjnym co przesyłka krajowa — różnicę robią czas transportu, cennik i sposób zaadresowania. Najczęstszym powodem opóźnień nie jest granica, lecz błąd w adresie: zły kod pocztowy, przestawiona kolejność elementów adresu albo nazwa ulicy zapisana bez lokalnej pisowni. Węgierski adres ma inny układ niż polski, a sortownie kurierskie kierują przesyłki głównie po kodzie pocztowym — jeśli jest nieprawidłowy, paczka trafia do złego oddziału i wraca do ponownego sortowania.
Przed wysyłką warto więc sprawdzić trzy rzeczy: dokładny kod pocztowy odbiorcy, pełną nazwę miejscowości w lokalnym zapisie oraz to, czy wybrany przewoźnik obsługuje w danym mieście doręczenie do punktu, czy tylko pod adres. Przy sprzedaży powtarzalnej, na przykład przez platformę marketplace, dochodzi jeszcze kwestia obsługi zwrotów — adres zwrotny po stronie węgierskiej skraca drogę paczki i koszt logistyki.
Ruch w drugą stronę
Współpraca jest dwustronna. Polski rynek wewnętrzny, liczący blisko 38 milionów konsumentów, to dla firm z Budapesztu naturalny kierunek ekspansji. Najbardziej rozpoznawalną węgierską marką nad Wisłą jest linia lotnicza Wizz Air, która ma bazy operacyjne w kilku polskich portach lotniczych i obsługuje miliony pasażerów rocznie. W farmacji mocną pozycję zbudował Gedeon Richter — ma w Polsce zakłady produkcyjne i prowadzi prace badawczo-rozwojowe.
Widoczny jest też węgierski kapitał na rynku nieruchomości: deweloperzy Cordia i Futureal, a wcześniej TriGranit, który zrealizował w Polsce kilka dużych centrów handlowych. Osobny rozdział to paliwa. W Polsce działa węgierski MOL, który przejął część stacji należących wcześniej do Grupy Lotos — było to warunkiem Komisji Europejskiej przy fuzji Orlenu z Lotosem. W zamian polski koncern przejął stacje paliw na Węgrzech i Słowacji.
Polska gospodarka okazała się przy tym bardziej odporna na ostatnie wstrząsy: złoty był stabilniejszy od mocno wahającego się forinta, a Warszawa odblokowała środki unijne, podczas gdy Budapeszt wciąż nie ma dostępu do znacznej części funduszy spójności i Krajowego Planu Odbudowy. Dr Anna Wiśniewska woli jednak mówić nie o podboju, lecz o rosnącej obecności firm obu krajów na rynkach partnera. — Z tej wzajemnej aktywności wynikają dalsze sukcesy biznesowe — podkreśla.